Okres pomiędzy jesienią, kiedy przyzwyczajeni jesteśmy wciąż do ciepłych dni, a zimą, kiedy zaczynają się poważne mrozy, prowadzi bardzo często do powszechnej epidemii przeziębienia i grypy. Szczególnie ta ostatnia może okazać się niebezpieczna, o ile nie przyłożymy się do jej leczenia. Grypa prowadzi do przykrych powikłań związanych przede wszystkim z zatokami. Przeziębienie też może prowadzić do choroby zatok, jednak jest na to mniejsza szansa.
Choroby zatok są wbrew pozorom bardzo nieprzyjemnym i poważnym problemem. Nieleczone zatoki mogą prowadzić do wielu groźnych sytuacji: czasowe lub trwałe uszkodzenie węchu, chroniczne bóle głowy, zaś w skrajnych przypadkach nawet zagrożenie życia. Poza tym, nawet jeśli choroba nie rozwinie się dramatycznie, prawdopodobnie potrwa przynajmniej kilka tygodni.
Każdego roku zmagamy się z masą potencjalnych zagrożeń. Szczególnie na przełomie października i listopada oraz lutego i marca bardzo łatwo jest paść ofiarą takiego zagrożenia - infekcje są wszechobecne, a walka z przeziębieniem przypomina walkę z wiatrakami. Zaraz po przeziębieniach pojawia się też epidemia ostrego zapalenia zatok - ta zaraza nie jest już powodem do śmiechu i nie pomogą na nią herbatki z maliny czy ząbek czosnku.